Miasto nie tylko przebolało katastrofy pierwszych dziesięcioleci XVIII wieku, ale na nowo mieszkańcy je zbudowali.
Druga połowa wieku zaznacza się dynamicznym rozwojem. Najważniejszym było rozpoczęcie walki o zdobycie tytułu wolnego miasta królewskiego. Poszukując nowych możliwości i miejsca rozwoju Miszkolc do końca XIX wieku wielokrotnie podejmował próby oderwania się spod panowania królewskiego Diósgyőr. Najpierw w 1702, potem w 1731 roku udało się to na okresy 25-letnie. W 1755 roku miasto zawarło taką umowę, która opiewała na „wieczne czasy”, ale to też nie trwało dłużej niż dwadzieścia lat.
W międzyczasie wysadzony zamek błyskawicznie chylił się ku upadkowi, spis skarbowy z 1755 roku wspomina go już tylko jako ruiny. Przeszło prawie dwieście lat, zanim rozpoczęły się prace odnowicielskie, restauratorskie. (Zamek nigdyś królewski, potem królowych od 1973 roku, jako muzeum czeka odnowiony na zwiedzających zainteresowanych przeszłością).
W XVIII wieku zmienił się nie tylko stan prawny miasta, ale skład społeczny i wyznaniowy mieszkańców. Poza uprawą winorośli i handlem rozwinął się przemysł, a w tym rzemiosło.
Zaczęły rozwijać się manufaktury w lasach gór Bukowych. Produkcja szkła, obróbka żelaza, produkcja papieru, huty, kuźnie i młyny zakłóciły wielowiekową ciszę lasów okolic Miszkolca.
Henryk Fazola, mistrz kowalski pochodzenia niemieckiego odkrył rudy żelaza i w 1770 roku postawił pierwszy piec hutniczy z funduszu skarbca królowej Marii Teresy (1740 – 1780). Ogromne młoty kuźni obrabiających surówkę napędzała woda potoku Garadna. Dla zapewnienia stałej ilości wody spiętrzono ją w jezioro Hámor budową zapory w dolinie. Pracę ojca kontynuował syn, Frigyes, który zbudował w Újmassa drugą hutę, w 1868 roku założył podwaliny Diósgyőri Állami Vasgyár (Państwową Hutę w Diósgyőr).
Ręczna lub manufakturowa produkcja papieru rozpoczyna się mniej więcej w tym samym czasie co produkcja żelaza, pod koniec XVIII wieku.
Polityczne i gospodarcze konsekwencje wojen napoleońskich na jakiś czas wstrzymały rozwój Miszkolca. Przemysł stał w miejscu, zanikł popyt na żelazo. Z Bałkan macedońscy greccy kupcy, a z Polski żydowscy handlarze osiedlili się licznie w mieście. Powołując swoje „kampanie” (towarzystwa) specjalizowali się w różnych dziedzinach handlu, sprzedając jeden rodzaj towaru. (Wtedy Miszkolc był wymieniany jako miasto kupców greckich, a od XIX wieku miasto kupców żydowskich. Przed II wojną światową w Miszkolcu była najliczniejsza w regionie społeczność żydowska).
Rozwój życia miejskiego, zagraniczne towary kupców greckich, produkty rzemieślników skupionych w półtorej setce cechów, przyciągały na targi coraz większe tłumy. Dlatego w 1750 roku jako inwestycję miejską wybudowano pierwszy piętrowy gościniec.
Przybywająca do Miszkolca bogata szlachta od połowy wieku buduje na głównej ulicy rząd barokowych kamiennic. Zarządzony w 1786 roku przez cesarza Józefa II (1780-1790) spis ludności wykazał 14 179 mieszkańców w 2414 domach. W ówczesnych spisach podatkowych występuje wielu lekarzy, aptekarzy jak też prawników.
Skład wyznaniowy Miskolca stał się zróżnicowany, życie religijne i łączący się z tym system instytucji (kościoły, szkoły, zbory, przytułki i inne budynki wspólnoty). Życie wyznaniowe urozmaicali rzymsko-katolicy, grecko-katolicy, reformaci, ewangelicy, prawosławni greccy ortodoksi, a także żydzi. Wiek XVII spełnieniem tolerancji wyznaniowej i narodowej, mieszczańskością miasta, zamknął się przekształceniami wyglądu architektonicznego miasta. Nawet teraz spoglądając ze szczytu Avas widzimy wyznaczające punkty orientacyjne kościoły i inne zabytki wzniesione właśnie wtedy.
Zawody związane z uprawą winorośli i produkcją wina, handel winami oznaczały do końca XIX wieku możliwość utrzymania dla wieluset ludzi, kiedy to filoksera (szkody wywołane przez owady pasożytujące na winorośli), praktycznie całkowicie zniszczyła te kultury.